Zdecydowanie można polecić tego wykładowcę. Rzetelnie i dydaktycznie prowadzi zajęcia i zawsze stara się, aby wszystko było zrozumiałe.

Mechanika Kwantowa I (wykład)

http://www.fuw.edu.pl/~dobaczew/kwanty/kwanty.html (zadania, symulacja, wiersz)
  • Do wykładu było bardzo dużo zadań domowych - systematycznie co tydzień jedno obowiązkowe (warunek zaliczenia ćwiczeń) i jedno na dodatkowe punkty. Profesor wprowadził zasadę "kanonu", tzn. zagadnień oraz zadań domowych które trzeba umieć, żeby zdać na 3, bezwzględnie. Zdarzyło się niestety nawet wypracowanie. Bardzo przyjemny i wyrozumiały na egzaminie ustnym, ale tego "kanonu" wymaga bezwzględnie.
  • Wykład moim zdaniem był prowadzony dobrze: i to pod względem przekazywania treści i (co w przypadku kwantów może być trudniejsze) doboru materiału. Tzw. kanon (zadania obowiązkowe) były rzeczą kontrowersyjną, jednak (po fakcie) się z nich cieszę - były przemyślane. Widać było, że prof. przyłożył się: było kilka "zadań dla zuchwałych" (ciekawych paradoksów z mechaniki kwantowej), we wspomnianym kanonie pojawił się obowiązek napisania krótkiego eseju o zrozumieniu kwantówki (ludzie na to klnęli, ale był ważny by wyjść z podejścia "zamknij się i licz"; pojawił się też wiersz dostępny na stronie przedmiotu).

Analiza II z Algebrą (ćwiczenia)

  • Neutralnie - Pan Pofesor bardzo sympatyczny i rzetelnie przeprowadził zajęcia. Mam jednak wrażenie że do tego przedmiotu brakuje mu werwy - to nie jego dziedzina, pewnie brakowało godzin dydaktycznych. Jak kolega stwierdził "ucieka" po zajęciach, więc czasem trudno zadać dodatkowe pytania. Ale gdy już sie uda, profesor dokładał wszelkich starań, żeby rozwiać wątpliwości. Największa wada zajęć (ale to powtarzało się również w innych grupach) - niektóre zadania, zwałaszcza z algebry wnosiły bardzo mało treści, a ogromną ilość czasu traciło sie na obliczenia. Gdy na tablicy pojawiła sie pomyłka, to koniec - ani zadania nie były chyba wcześniej rozwiązane ani przez ćwiczeniowca, ani przez układającego, bo wiele razy zdarzało nam sie porzucić je w połowie, żeby nie marnować więcej czasu.