Analiza IC, IIC, IIIC, IV (wykład)

  • Wykład prowadzony bardzo dokładnie, ale w niezwykle nużący i ciężki do uważnego słuchania sposób. Na egzaminie ustnym Profesor dużo wymaga - na 5 na pewno należy znać wszystkie dowody, ale na 4 też nie wystarczy sama znajomość twierdzeń. Oprócz teorii na ustnym dostaje się na osobnych karteczkach małe zadanka do rozwiązania - często dotyczące rzeczy przedstawionych na wykładzie lub ćwiczeniach w formie ciekawostek.
  • Cóż, może zmieniło się od moich czasów, ja pamiętam ten wykład jako najbardziej chaotyczny jaki spotkałam. Na tablicy wolna amerykanka, odpływanie w meandry ciekawych twierdzonek... Bardzo ciekawy, rozwijający, ale żeby dobrze to opanować potrzeba sporo własnej pracy.
  • Nie zmieniło się chyba tak wiele... Warto jeszcze dodać, że na egzamin ustny dobrze będzie zaopatrzyć się w prowiant (którego w KMMF nie dostaniecie), gdyż Pan Profesor lubi przytrzymać ludzi tak ze 4-5 godzin.
  • Na początku był prof. Pusz. Dopiero z niego narodził się Chaos. Wykład wciąga dzięki licznym a nieoczekiwanym zwrotom akcji. Jeśli od godziny nie masz pojęcia po co Prof. pisze na tablicy to, co pisze, to jest to pewnie niezrozumiała motywacja dla jakiejś zrozumiałej definicji. Na ustnym b. miły, w dodatku autentycznie przeżywa, gdy student nie umie. Prędzej w te 5 godzin osobiście nauczy delikwenta niż obleje.
  • potwierdzam, że jest bardzo sympatyczny na egzaminie ustnym.
  • W tym roku nawet ciastkami częstował na tym ustnym.

Analiza IR, IIR (ćwiczenia)

  • Jeśli nie najlepsze, to na pewno najciekawsze ćwiczenia jakie do tej pory miałem. Prawdopodobnie ze wzgledu na przyzwyczajenie do prowadzenia wykładu dr Pusz zawsze zaczynał przerabianie nowego materiału od zagajenia polegającego zwykle na alternatywnym streszczeniu potrzebnej do danego zagadnienia teorii. Pomimo legendarnego chaosu panującego na jego zajęciach udawało się przerobić wszystko w zrozumiały dla dużej częsci uczestników sposób, przy tym dr zawsze spełniał prośby o pownowne wytłumaczenie niezrozumiałych kwestii aż do zrozumienia lub ewentualnie ostatecznego zniechęcenia wnoszących prośby. Dodatkowo na ćwiczeniach pojawiało sie sporo ponadprogramowego materiału jak funkcja gamma (naprawde pożyteczne) czy ciekawe zadanka z całki Riemanna. Dobrym pomysłem były również cotygodniowe kartkóweczki pozwalające ocenić swoja znajmośc materiału oraz powodujące zapamietanie rzeczy w których zrobiło się głupie błedy do końca semestru, jeśli nie zycia, jak również wpływające (tylko w pozytywny sposób) na zaliczenie ćwiczeń. Niestety wszystko powyższe powodowało stałe przedłużanie czasu trwania ćwiczeń o 15 - 60 min, jednak po pewnym czasie przestawało to uczestnikom przeszkadzać i wszyscy entuzjastycznie podchodzili do perspektywy spędzenia trzech godzin z drem Puszem. Dodatkową atrakcją związaną z wyborem dra Pusza na ćwiczeniowca jest często zdarzająca się sytuacja, w której po przyniesieniu Mu zadania z pracy domowej którego nie potrafiły zrobić ani pani dr Kasia ani Mathematica można obserwować proces czystej żywej rozkminy zakończonej pełnym i poprawnym rozwiązaniem w 5-15 min.